AUTOR M.L. Stedman
Rok wydania 2016
Wydawnictwo Albatros
"Rok 1920. Tom Sherbourne, inżynier z Sidney, wciąż nie może się uporać ze wspomnieniami z Wielkiej Wojny. Posada latarnika na oddalonej o 100 mil wybrzeży Australii niezamieszkałej wysepce Janus Rock i kochająca żona Isabel, która decyduje dzielić z nim samotność, stopniowo przynoszą mu spokój i pozwalają pokonać upiory przeszłości. Los wystawia ich jednak na ciężką próbę. Po dwóch poronieniach i wydaniu na świat martwego chłopca Isabel dowiaduje się, że nie będzie mogła mieć dzieci, i popada w depresję. I wówczas zdarza się cud..."
Tom - weteran wojenny. Pomimo zejścia z frontu wciąż wojna jest obecna w jego życiu.
Czuje, że w ciszy i samotności odnajdzie ukojenie. Przyjmuje posadę latarnika na niezamieszkałej wyspie u wybrzeży Australii - Janus Rock. Jeszcze przed wyjazdem poznaje Isabel. Ich uczucie rodzi się powoli, między jednym a drugim urlopem Toma, podczas którego może opuścić wyspę. W między czasie muszą im wystarczyć listy...
Ich związek nie jest łatwy - odległość oraz spora różnica wieku spisuje go na straty. Jednak zakochani nie poddają się. Zapada decyzja o małżeństwie oraz zamieszkaniu Isabel na wsypie wraz z Tomem. Miłość kwitnie...
Nie wszystko okazuje się być takie piękne. Małżonkowie pragną zostać rodzicami, życie układa się jednak całkiem inaczej. Po dwóch poronieniach i jednym porodzie martwego dziecka wciąż mają nadzieje. Los po raz kolejny nie oszczędza małżonków - Isabel nie może mieć już dzieci. Trudno jej się jest pogodzić z tym faktem, tak bardzo przecież pragnie zostać matką...
Życie toczy się dalej - nic już nie cieszy Isabel. Aż do dnia, w którym los obdarza ich "Światłem".
Na twarzy Isabel pojawia się znów uśmiech...
"Światło" skrywa tajemnicę, która nigdy nie powinna zostać ujawniona. Wyrzuty sumienia Toma są jednak silniejsze...
"Światło"?
***
Książka "Światło między oceanami" to zdecydowanie pozycja, którą musiałam przeczytać. Opinie o niej były dość skrajne - od uwielbienia po zawiedzenie. To spowodowało, że byłam jeszcze bardziej jej ciekawa. Po przeczytaniu ok. 100 stron stwierdziłam - banał, czyli pozycja nie spełniła moich oczekiwań. Nigdy jednak nie odkładam książki niedoczytanej. Całe szczęście! To co ta książka ma do zaoferowania rozgrywa się zdecydowanie później, kiedy banał przeradza się w ludzką tragedię, niespełnione marzenie oraz wiarę.
"Światło" to spełniona nadzieja.
"Światło" to cud.
Cud uszczęśliwia Toma i Isabel.
Powieść, która po przeczytaniu dość sporej ilości stron została przeze mnie skreślona, spowodowała, że na sam koniec uroniłam łzę. Pokazuje, że potrafimy jako ludzie kochać i ranić jednocześnie.
Koniec rekompensuje wszystko, jest piękny - matczyna miłość jest silna i ogromna jak ocean.
Tylko sercem pokazujemy najszczersze uczucia, a człowiek jest tylko człowiekiem - potrafi się pomylić, ale też i naprawić swój błąd oraz wybaczyć.
***
Pozdrawiam
P.
"Rok 1920. Tom Sherbourne, inżynier z Sidney, wciąż nie może się uporać ze wspomnieniami z Wielkiej Wojny. Posada latarnika na oddalonej o 100 mil wybrzeży Australii niezamieszkałej wysepce Janus Rock i kochająca żona Isabel, która decyduje dzielić z nim samotność, stopniowo przynoszą mu spokój i pozwalają pokonać upiory przeszłości. Los wystawia ich jednak na ciężką próbę. Po dwóch poronieniach i wydaniu na świat martwego chłopca Isabel dowiaduje się, że nie będzie mogła mieć dzieci, i popada w depresję. I wówczas zdarza się cud..."
Tom - weteran wojenny. Pomimo zejścia z frontu wciąż wojna jest obecna w jego życiu.
Czuje, że w ciszy i samotności odnajdzie ukojenie. Przyjmuje posadę latarnika na niezamieszkałej wyspie u wybrzeży Australii - Janus Rock. Jeszcze przed wyjazdem poznaje Isabel. Ich uczucie rodzi się powoli, między jednym a drugim urlopem Toma, podczas którego może opuścić wyspę. W między czasie muszą im wystarczyć listy...
Ich związek nie jest łatwy - odległość oraz spora różnica wieku spisuje go na straty. Jednak zakochani nie poddają się. Zapada decyzja o małżeństwie oraz zamieszkaniu Isabel na wsypie wraz z Tomem. Miłość kwitnie...
Nie wszystko okazuje się być takie piękne. Małżonkowie pragną zostać rodzicami, życie układa się jednak całkiem inaczej. Po dwóch poronieniach i jednym porodzie martwego dziecka wciąż mają nadzieje. Los po raz kolejny nie oszczędza małżonków - Isabel nie może mieć już dzieci. Trudno jej się jest pogodzić z tym faktem, tak bardzo przecież pragnie zostać matką...
Życie toczy się dalej - nic już nie cieszy Isabel. Aż do dnia, w którym los obdarza ich "Światłem".
Na twarzy Isabel pojawia się znów uśmiech...
"Światło" skrywa tajemnicę, która nigdy nie powinna zostać ujawniona. Wyrzuty sumienia Toma są jednak silniejsze...
"Światło"?
***
Książka "Światło między oceanami" to zdecydowanie pozycja, którą musiałam przeczytać. Opinie o niej były dość skrajne - od uwielbienia po zawiedzenie. To spowodowało, że byłam jeszcze bardziej jej ciekawa. Po przeczytaniu ok. 100 stron stwierdziłam - banał, czyli pozycja nie spełniła moich oczekiwań. Nigdy jednak nie odkładam książki niedoczytanej. Całe szczęście! To co ta książka ma do zaoferowania rozgrywa się zdecydowanie później, kiedy banał przeradza się w ludzką tragedię, niespełnione marzenie oraz wiarę.
"Światło" to spełniona nadzieja.
"Światło" to cud.
Cud uszczęśliwia Toma i Isabel.
Powieść, która po przeczytaniu dość sporej ilości stron została przeze mnie skreślona, spowodowała, że na sam koniec uroniłam łzę. Pokazuje, że potrafimy jako ludzie kochać i ranić jednocześnie.
Koniec rekompensuje wszystko, jest piękny - matczyna miłość jest silna i ogromna jak ocean.
Tylko sercem pokazujemy najszczersze uczucia, a człowiek jest tylko człowiekiem - potrafi się pomylić, ale też i naprawić swój błąd oraz wybaczyć.
***
Pozdrawiam
P.

Ta książka kusi mnie niesamowicie ♥
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)
book-hobby.blogspot.com
Mnie też kusiła - długo zwlekałam, bo nastawiałam się tak troszkę, że jest przereklamowana. Potem ten początek dość banalny...ale ostatecznie polecam :)))
UsuńIm bliżej końca tym ciekawiej !
Jejku, czemu prędzej nie mogłaś napisać tej recenzji ? :D Ja niestety ją odłożyłam niedokończoną .. (tak możesz na mnie za to na krzyczeć) Ale na prawdę nie mogłam przez nią przebrnąć, co czytałam to wracałam bo nie miałam pojęcia co czytam.. Ale widzę, że warto po nią sięgnąć. Może kiedyś jeszcze pójdę po nią do biblioteki i dam jej drugą szansę. Jednak to szybko nie nastąpi bo mam dużo w domu do nadrobienia.
OdpowiedzUsuńTylko dlatego, że wiem co to znaczy powiększający się stos - wybaczam :P I nie będę krzyczeć ;p Daj tej książce drugą szanse :)
Usuń"Koniec rekompensuje wszystko, jest piękny - matczyna miłość jest silna i ogromna jak ocean." te zdanie chyba najbardziej zachęciło mnie do sięgnięcia po tę książkę :)
OdpowiedzUsuńŚwietna recenzja! :)
Dziękuję :)
Usuń