Przejdź do głównej zawartości

#2/2017 Gizelle Moje życie z bardzo dużym psem - Lauren Fern Watt



TYTUŁ Gizelle Moje życie z bardzo dużym psem
AUTOR Lauren Fern Watt

Rok wydania 2017
Wydawnictwo Harper Collins



"Oto Gizelle, angielski mastif, którego Lauren dostała na dziewiętnaste urodziny. Od tej chwili ona
 i Gizelle, która osiągnęła rozmiar i wagę cielaka, stały się nierozłączne. Mieszkały razem
 w akademiku, apotem w klitce na Manhattanie, O Gizelle została jej niezawodną przyjaciółką
 i powiernicą, która umie słuchać, nigdy nie krytykuje i pomaga przetrwać trudne chwile."

Lauren, główna bohaterka, mieszka na przedmieściach Nashville wraz z najbliższą rodziną. Jej 19-te urodziny zbliżają się wielkimi krokami. W prezencie od mamy dostaje psa - dużego psa -  pomimo iż w domu mieszkały już dwa psy. Ten miał być wyjątkowy - tylko jej!

Historia ta ma jednak drugie dno. Mama Lauren jest alkoholiczką. Nie potrafi sama poradzić sobie
z nałogiem, a pomoc rodziny odrzuca. Decyzją o zakupie córce psa chce jej wynagrodzić te złe chwile
 i sprawić, by Lauren miała przyjaciela, powiernika i opiekuna. Wybór pada na suczkę mastifa angielskiego...Giselle...Gizelle :)

Więź, która łączy Lauren z Gizelle od początku jest wyjątkowa. Nieplanowany zakup okazuje się dla głównej bohaterki początkiem pięknej przygody. Wkrótce po zakończeniu szkoły Lauren wyprowadza się do Nowego Yorku. Układa sobie życie na nowo, z daleka od choroby matki. Studiuje, pracuje
i zaczyna wierzyć, że może wszystko. Wkrótce poznaje również Connera, swoją pierwszą miłość. Jej wierną kompanką nowojorskiego życia jest oczywiście Gizelle, która wyrosła na bardzo dużego psa - waży ponad 70 kg! Jednak wszystko co piękne szybko się kończy...

Gizelle jest chora. Jej kości zaatakował rak. Lauren chcąc jej wynagrodzić cierpienie i ból układa Listę życzeń Gizelle.... spis miejsc, wypraw i rzeczy, które chce pokazać suczce...

Czy uda się Lauren wykreślić z listy wszystkie punkty? Czy Gizelle umrze?

***
Nie mogłam przejść obojętnie wobec tej książki! Nie mogłam jej nie przeczytać! W domu mym przecież mieszka biszkoptowa labradorka i biszkoptowy maine coon - to oczywiste, że kocham zwierzęta. Dodatkowo fakt, że książka jest historią prawdziwą sprawiło, że ta pozycja musiała być moja. Nie zawiodłam się na niej. Codziennie patrząc w oczy moich zwierząt wierzę w przyjaźń między człowiekiem, a zwierzętami. A w tą między człowiekiem, a psem w szczególności.
Autorka pięknie opisuje jak wielka i bezgraniczna jest ta miłość. Dla niej można zrobić wszystko. Niestety jedną wadę mają Ci czworonożni przyjaciele- żyją krócej niż ludzie. Czytając książkę nieraz musiałam sięgnąć po chusteczki... choć zabawne momenty również były.


***
Pozdrawiam
P.









Komentarze